Wczoraj wieczorem, w moim mieście odbył się świetny koncert, zespołu IRA. Jak by tego mało było, IRA jeszcze zagrała swoje najlepsze przeboje w wersji akustycznej. A ponieważ ów koncert odbył się w Częstochowie – czyli mieście cudem i manną z nieba płynącym, nie odbyło się bez ekscesów. Najpierw jeden z gości wpadł na scenę by pośpiewać z Arturem Gadowskim, by po chwili kolejny „Magik” wpadł na scenę i oświadczył się, swojej kobiecie.

W dzisiejszym świecie – głupotą i idiokracją wypełnionym, co chwila słychać o jakimś inteligentnym profesorze uniwersytetu kretynizmu i show biznesu, który wykonał skok na główkę z wysokości miliona metrów do zamarzniętego jeziora, tylko po to by być gwiazdą Youtuba. I jak się zastanowić, to głównie są mężczyźni.

Sami sprawdźcie nominacje do nagrody Darwina. Innymi słowy, warunkiem nominacji do „nagrody” jest bezdzietna śmierć kandydata w wyniku jego własnej głupoty lub okaleczenie się pozbawiające możliwości reprodukcji. I 3/4 nominowanych to mężczyźni.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ?? Oczywiście feministki powiedzą, że to typowy przykład brakującego ogniwa w teorii ewolucji – czyli męski gen. Inne kobiety (katoliczki) powiedzą, że to dlatego iż to one stały w kolejce po rozum, przed zejściem na ziemię i dla facetów brakło. I mój ulubiony, że facet to świnia a świnia urodziła się by zostać hamburgerem – lub w przypadku mężczyzn mięsem armatnim. A odpowiedz jest całkiem inna! Według mnie, za tym całym zamieszaniem stoją kobiety. I ich ambicja wszechwładzy. Kobieta w swojej delikatności musi mieć zawsze ostatnie zdanie. W końcu to kobieta jedno wie, drugie robi, trzecie myśli, czwarte mówi a piąte przeczuwa. Ale jest na tyle inteligentna, że sama tego nie zrobi. Bo co by było gdyby się myliła. Więc zaszczepia w facecie incepcję, po czym obserwuje efekt. Jak wyjdzie to nie omieszka poinformować całego świata – „To ja zrobiłam”. „Ja go do tego natchnęłam”… „Dzięki mnie to stworzył”. A jeśli nie wyjdzie – to ”Nie znam człowieka”…”Pierwszy raz go na oczy widzę”… „Mnie tak naprawdę tu nie ma”.

Jedynym wyjątkiem jest ubikacja.

Mój znajomy ostatnimi czasy kupił dom i zaczął remont. Chcąc zadecydować choćby o kolorze zakrytej rury ściekowej spotkał się z spojrzeniem godnym Hannibala Lektera, tuż przed skosztowaniem swojej ofiary. W oczach, których zabłysł płomień bomby atomowej pozostawionej przez Amerykanów nad Hirosimą. Lecz ku jemu zdziwieniu, dostał pozwolenie na zaprojektowanie swojej ubikacji. Ubikacji, która będzie znajdowała się między garażem a domem. Ubikacji, z której tylko on będzie mógł korzystać i tylko on będzie wiedział o jej istnieniu. Jego pancerny schron atomowy…

I wtedy zrozumiałem, że słowa pewnej piosenki z lat młodości zespołu THE BILL mają znacząco głębszy przekaz. Uświadomiłem sobie, że w tym miejscu każdy mężczyzna spędza znacząco więcej czasu niż wymaga tego to pomieszczenie. Już Al Bundy stworzył z tego miejsca istną świątynie. To tam przychodziły nam do głowy najlepsze pomysły. Tam przywracaliśmy do życia najciekawsze wspomnienia. I to tam dowiadywaliśmy się co dzieje się w świecie z prasy codziennej. Nie wiem dlaczego ale to jest najciekawsze miejsce do czytania. To tam faceci zapoznają się z składem chemicznym każdego preparatu dostępnego w ubikacji. To tam spędzaliśmy czas obmyślając plan jak się zaręczyć drogie panie. Myślicie pewnie, że gadam głupoty. Ale zwróćcie uwagę, ile reklam jest w ubikacjach w galeriach. Ile jest ciekawych sentencji życiowych w kabinach w szkołach. Jestem w stanie postawić własną głowę, że tam wpadł na teorię względności Albert Einstein. I jeśli kiedyś Stephen Hawking wpadnie na teorię wszystkiego to na pewno będzie to właśnie to magiczne miejsce.

Ale to nie wszystko, jeśli kiedyś uda mi się zrobić zdjęcie na którym przytula mnie Ewa Mendes – to właśnie powieszę je tuż nad sedesem. Ponieważ chcę by wszyscy mężczyźni mogli je widzieć wtedy, kiedy stoją tam z swoim poczciwym druhem w ręce. Natomiast Nagrodę Darwina powieszę sobie po przeciwnej stronie by nigdy o niej nie zapomnieć.

Brzęczyszczykiewicz

8.03.2015 r.