Dzisiaj przeczytałem bardzo ciekawe słowa, Marka Twaina: „Nie jestem obecnie bardziej leniwy, niż byłem czterdzieści lat temu, a to dlatego, że czterdzieści lat temu osiągnąłem szczyt lenistwa. Nie można posunąć się dalej, niż to jest możliwe”.

Te słowa strasznie na mnie podziałały, bo stały mi się strasznie bliskie. Uświadomiłem sobie, że w temacie lenistwa dochodzę do stanu mistrzowskiego. Stałem się bardziej leniwy niż bezdomni z wyboru. Bardziej niż ludzie, którym pod hipermarketem zawsze dziwnym trafem brakuje 1 zł do bułki. Nawet Ci ludzie wymyślają coraz to ciekawsze historie. Raz wyszedł z więzienia i zabrakło mu na bilet. Innym razem: „Szefuńciu powiem szczerze: do flaszeczki brakło”. I mój ulubiony: „Paniczu kochany to mój pierwszy raz i nie wiem jak o to prosić”. A tworzenie takich historii wymaga nie lada kreatywności oraz podstaw psychologii, by po bardzo krótkiej obserwacji wybrać najbardziej skuteczną historię.

Nie szukam wymówek, że za moim lenistwem stoi kończąca się zima, załamująca się gospodarka czy praca godna pożałowania lub wybuchy na słońcu. Nie, nic z tych rzeczy. Uświadomiłem sobie, że za tym stoi nasza ewolucja.

Chciałem znaleźć dziś jakiś ciekawy temat do felietonu. Jakiś humorystyczny, pełny werwy, wytwarzający salwy śmiechu z taką łatwością jak paniczny śmiech dziecka. W tym celu zacząłem przeglądać witryny internetowe w poszukiwaniu ciekawych faktów, informacji czy wydarzeń na świecie. I ku mojemu zdziwieniu okazało się, że dzisiaj na świecie jest w pełni zaawansowana biblijna Apokalipsa!

Albo piszą o niedawnym morderstwie Pana Niemcowa w reżimie Putina. Niczym jak w Niemczech z 1930 roku, za czasów dziadka Adolfa. Albo piszą o kolejnych planowanych lub wykonanych zamachach islamskich, chodzących bomb zegarowych, które zabijają wszystko w imię czterdziestu niepokalanych dziewic. A z naszego lokalnego podwórka: Nowe wydanie rozmówek Pis – PO. Jakby nie patrzeć – pokazać, że kradną więcej od nas. Inne dylematy to te typu: dlaczego oni wpadli na to przed nami? A mogliśmy to my zagarnąć wszystko dla siebie.

W telewizji wcale nie było lepiej. Kiedyś mogliśmy usłyszeć, że w tak piękny marcowy dzień świeciło słoneczko, wszyscy zgodnie jak jeden mąż w ramach inicjatywy społecznej zaczęliśmy budowę nowej drogi krajowej S1, tak zwanej Gierkówki. A dziś to samo co w wiadomościach pisanych.

Po tych fascynujących lekturach stwierdziłem, że my jako ludzkość zatraciliśmy jedną z jak dla mnie ciekawszych cech. Przestaliśmy, umieć się cieszyć.

Weźmy na przykład, Roberta Lewandowskiego. Wspaniały piłkarz i jeden z najlepszych napastników na tym świecie. Powinniśmy więc się cieszyć, że jest Polakiem, jednym z nas. Nigdy nie wyparł się swojego pochodzenia. Zawsze uważa za zaszczyt i honor grać w koszulce z orłem na piersi. W zamian, słychać tylko komentarze, że przeszedł do Bayernu (jako sprzedawczyk), poszedł na kasę lub że nic innego go nie interesuje tylko boski kontrakt. Podobne reakcje możemy usłyszeć po każdym mniej udanym skoku, Kamila Stocha. OOOO, już się chłopak skończył. To jego początek końca. Na pewno woda sodowa uderzyła mu do głowy. By zaraz po kolejnym boskim skoku czcić go jak króla. Nie wspomnę już o kandydatce na prezydenta, Pani Magdalenie Ogórek. Ona jest wysłannikiem Putina … i ten wiek i uroda. To wystarczyłoby – pogarda dla tej kobiety zagotowała nam krew w żyłach i rozlała się jak żółć po każdych komórkach naszego ciała. Nie dość, że krowa – to jeszcze w czepku urodzona.

Biada także każdej sławnej osobie zwłaszcza kobiecie, która wyjedzie gdzieś na wakacje, w jakieś bardzo oddalone lub przepiękne miejsce i pokaże się w bikini na plaży. Zaraz usłyszymy komentarze, że może i jest piękna młoda, sławna i bogata ale spójrzcie na ten kostium i na ten cellulit. W takim razie życzymy tej pani raka i śmierci w ogromnych męczarniach, odpadającego nosa i rzecz jasna wyłysienia.

Czy zdarzyło Wam się kiedyś czytać komentarze pod artykułami lub zdjęciami, takich portali jak Demotywatory? Ileż tam jest jadu, złości i agresji. Ostatnio zdarzyło mi się skomentować takie zdjęcie, w którym autor popełnił zabawny błąd. Po tym wpisie autor natychmiast skorygował błąd ale pod moim wpisem od razu ukazały się komentarze, że nie umiem czytać, że jestem oczywiście analfabetą i tłustą krową z ryjem przypominającym rybę Blob ( nie obrażając tej milusińskiej rybki). Wychodzimy z założenia, że cokolwiek byśmy nie robili, nikt nie ma prawa zarabiać lepiej od nas a już broń Cię panie Boże, wyglądać lepiej niż My.

Ta niechęć do cieszenia się, posunęła się tak daleko, że zaprzestaliśmy radować się z naszych własnych osiągnięć. Dzisiaj jak ktoś ma napisać o czymś miłym, to przerażony biega i rwie włosy z głowy by znaleźć jakiś nowy kataklizm lub nieszczęście, o którym jeszcze nikt inny nie napisał i wylać na to jak najwięcej żółci. Matko jedyna, nawet mnie to dopadło bo właśnie to robię !!!

A nawet latem jak jest pięknie, słonecznie, weekendowo i naprawdę nie ma co wymyślić bo wszyscy są szczęśliwi to w wiadomościach usłyszymy: To słońce Was zabije. Wypali oczy. Doprowadzi do raka skóry, prostaty i uczyni Was kalekami na resztę waszego nędznego życia. A jak zapragniecie wyjść z domu i schować się w cieniu lasu tam dopadnie Was masa zmutowanych krwiożerczych kleszczy. One na pewno zarażą Was ebolą, gangreną i ptasią grypą jednocześnie.

Rozumiecie, co mam na myśli ?? Wyobraźcie sobie piękną, czerwcową niedzielę. Macie ochotę na spacer z ukochaną osobą, kochanymi dziećmi i zwierzakiem. Wstajecie z zamiarem wybrania się do lasu na pełen przygód piknik lecz zanim dojdziecie do auta, z gazety dowiecie się, że w nocy ktoś wysadził w powietrze okoliczne lasy… Jeziora i zbiorniki wodne zostały zatrute nieznaną bakterią, która spowoduje, iż po zanurzeniu w niej jednego palca Wasze ciało spłonie w czeluściach piekielnych. Z telewizji natomiast dowiecie się, że jak już znajdziecie jakiś kawałek lasu będzie tam polować na Was stado zmutowanych zwierząt a w radiu dopowiedzą na koniec, że wracając z tego pikniku Was samochód zostanie odholowany i pocięty na żyletki, ponieważ banda ekologów stwierdzi, iż tym wyjazdem zabiliście 3 koniki polne.

Tak, więc zostajecie w domu pochłonięci w nicości i lenistwie, które tak jak ja zacząłem doprowadzać do stanu mistrzostwa międzygalaktycznego.

Brzęczyszczykiewicz

01.03.2015