Ostatnio byłem u lekarza, gdyż jako rasowy (z krwi i kości) hipochondryk byłem pewien, że zaraziłem się zmutowaną ebolą połączoną z ptasią grypą, z lekką domieszką gruźlicy. Z racji tego, że objawy dotyczyły ucha – dodałem sobie rozległy wylew, z rakiem czegoś w miejscu w którym powinien znajdować się mózg.

Jako, iż zaufanie do lekarzy przyjmujących w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia mam takie, jak do erekcji mężczyzny po 3 zawałach, w wieku 94 lat. Raczej nikłe szanse. Udałem się do polecanego w całej okolicy laryngologa prywatnie. A co? Kto biednemu bogato żyć zabroni ?? Pewny tego, że wszędzie mamy strajki, biedę klepią nawet rolnicy, którzy narzekają jak biedę klepią. Nawet ich ziemniaczki nie uchowały się przed tymi tysiącami hord dzików. Kolejki nie będzie prawie żadnej. Lekarz przyjmuje od 15 więc spokojnie kwadrans przed trzecią byłem na miejscu. I moim oczom ukazał się istny armagedon. Pomieszczenie wygospodarowane z częścią kotłowni (a może to już była część garażu). Nie powiem bo ładnie czysto, wszędzie kafelki, ogólnie przytulnie. Ale na powierzchni około 10 metrów kwadratowych znajdowało się już jakieś 20 osób! A to był dopiero początek kolejki. No nic … pomyślałem, że poczekam z godzinkę i po wszystkiemu. Gdyby tylko … godzinkę. Po tym czasie byłem o 10 centymetrów niższy, nogi wrosły mi tak głęboko, że chyba posmyrały mnie w moją prostatę. Kolejka zdążyła zmniejszyć się o 2 osoby. W końcu po 4 godzinach (z czego 3 spędziłem na zgłębianiu technik jogi) nadeszła moja kolej.

Tutaj niewiele mnie zaskoczyło ( zgodnie z opiniami – lekarz dokładnie mnie przebadał i przepisał parę lekarstw.) Ucieszony z pomyślnej diagnozy dającej mi trochę więcej życia niż 15 minut, udałem się do apteki a następnie do domu.

 

Tam (jak nakazuje kodeks hipochondryka) postanowiłem sprawdzić co też pan doktor mi przepisał. Zabrałem się za największe opakowanie. A w środku niespodzianka 6 małych tableteczek i książka, która przypominała instrukcje obsługi promu kosmicznego. Taka wielka instrukcja do paru małych tableteczek. Jak każdy na tej ziemi wiem, że instrukcje są tylko dla frajerów i nieudaczników zatem przekartkowałem ją pobieżnie i natrafiłem na rozdział: o sposobie dawkowania, w którym napisano: „należy stosować doustnie, połykając i popijając dużą ilością wody”. To potwierdziło moje przypuszczenia, iż te instrukcje są pisane dla ludzi z ilorazem inteligencji porównywalnym z glonojadem. Nie obrażając przy tym biednego glonojada.

Natrafiłem na rozdział o wdzięcznym tytule „Możliwe skutki uboczne” a tam:

nadwrażliwości na światło i wysypki skórnej, przejściowe zaburzenia żołądkowo – jelitowe nudności, wymioty, biegunka, nadkażenia drożdżakami i opornymi bakteriami. purpurowe rozstępy i zmiany skórne, skaza naczyniowa, trądzik, nadmierne owłosienie, zmiana sylwetki ciała, zaniki mięśni, nadciśnienie tętnicze, obrzęki, niedobór potasu we krwi, zaburzenia tolerancji glukozy i tak zwana cukrzyca posteroidowa, osteoporoza, zaburzenia miesiączkowania, zaburzenia immunologiczne: spadek odporności organizmu, podatność na zakażenia, grzybice, zaburzenia gojenia ran; zaćma, jaskra, owrzodzenia przewodu pokarmowego. Poza tym zaburzenia czucia, snu, równowagi, zaburzenia psychiczne. Zahamowanie wzrostu u dzieci. Zawroty głowy oraz zmiany w funkcjonowaniu wątroby. I to było by chyba wszystko na temat …

Możecie nazwać mnie malkontentem ale rozważywszy wszystkie za i przeciw wolę by odrobinę smyrało mnie od czasu do czasu ucho dając delikatny dyskomfort niż leżeć w swoich wymiocinach z stolcem w formie płynnej spływającym po nogach, trzymając w rękach swoją wątrobę, która jak mniemam, nie jest paznokciem i nie odrasta. No i te zaburzenia miesiączkowania – a co jeśli juto obudzę się z okresem?? Niby nic ale to oznaczałoby, że będę jeszcze bardziej irytujący co może się skończyć moim ukamienowaniem na rynku w moim rodzinnym mieście.

Jeśli zażyjecie jedną z tych tabletek najprawdopodobniej staniecie się wampirem, który będzie mógł wychodzić z domu tylko po zmroku lub co gorsza – zombie z straszliwymi pryszczami, łuszczącą się skóra i męską miesiączką.

 

Ta przeraźliwa lektura sprawiła, iż pobiegłem do swojej domowej apteczki by sprawdzić czy inne potoczne leki stosowane u mnie w domu też są tak straszliwie niebezpieczne ??

I tak, Polopiryna S: pocenie się, szum w uszach, nudności, wymioty, zawroty głowy, zmiany skórne pod postacią rumienia lub pokrzywki, krwawienie z przewodu pokarmowego, zaostrzenie (nawrót) choroby wrzodowej, zaburzenia krzepnięcia krwi, zwiększone krwawienia miesiączkowe, uszkodzenia nerek, dychawica oskrzelowa, przyspieszenie oddechu, niewydolność krążenia, zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej, stany zamroczenia, pobudzenia, omamy, drgawki (zwłaszcza u dzieci), wyjątkowo powoduje zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego (ataksja, zamroczenie, zaburzenia wzroku i słuchu). I to jest lek na przeziębienie ?? Przecież to nas zabije szybciej niż grypa, a na pewno doprowadzi do sapania jak parowóz w łóżku w kałuży własnego moczu.

Jeszcze gorzej jest z lekami przeciwbólowymi. Np. Ibuprom: nudności, wymioty, zgaga, niestrawność, wzdęcia, biegunka, zaparcia, ból w nadbrzuszu, duszność, zaostrzenie astmy oskrzelowej, ból i zawroty głowy, nadpobudliwość, świąd, pokrzywka, wysypka, zatrzymanie płynów i obrzęki. I czy to warte jest tego małego bólu ??

 

Aczkolwiek wiemy, iż leki dopuszczone do sprzedaży a tym bardziej, wypisane na receptę przez lekarza nie zagrażają życiu i zdrowiu. Oczywiście przy założeniu, że są dawkowane jak jest to zalecone Czemu więc służą te durne ulotki ??

No cóż … drukuje się je z tego samego powodu, dla którego na naszej osłonie przed słońcem w samochodzie jest informacja ze poduszka powietrzna może urwać mi głowę z taką siła, iż znajdą jĄ w sąsiednim województwie. Powód jest prosty – XXI wiek i masa prawników, którzy wyciągną ostatnią złotówkę od producenta jeśli ten wcześniej nie zaznaczy, iż zapalonej zapałki nie można sobie wsadzać w odbyt, bo grozi to dokładnie tym samym co wzięcie leku niezgodnie z jego zastosowaniem.

 

Brzeczyszczykiewicz,

Częstochowa 15,02,2015