Ostatnimi czasy zacząłem się czuć jak osiemdziesięciolatek. Podobnie jest z wyglądem. Codziennie rano wydaje mi się, że wyglądam jak osiemdziesięciolatek. Myjąc rano twarz patrzę w lustro a moja twarz dalej jest nad umywalką i dopiero po chwili wraca na swoje miejsce. Pasek w spodniach oraz większość garderoby też mi o tym nieustanie przypomina. A najgorsze jest to, że czuję się jak osiemdziesięciolatek głównie wtedy, kiedy próbuję zachowywać się jak bym znów miał dwadzieścia lat. Kiedyś ( gdzieś w okolicach 1843 roku), mogłem ganiać za własnym cieniem cały dzień. A jedyna kropla potu jaka pojawiała się na moim czole, była przyczyną ogromnego upału. Wczoraj byłem u mojego znajomego który mieszka na 5 piętrze. Wchodząc po schodach zacząłem układać w głowie testament, gdyż byłem pewny, że umrę nim dojdę… Skonam tam w męczarniach a moje ciało będzie służyło jako poduszka dla jakiegoś pijaczyny szczającego po klatkach. Pamiętacie czasy gdy jako młodzi, jurni chłopcy bądź dziewczęta szalało się całymi nocami ?? Kiedy wychodząc na imprezkę w piątkowy wieczór po 40 minutach okazywało się, że jest niedzielny wieczór i za chwilę trzeba wstać do szkoły ?? Obecnie, po wypiciu dwóch piw na domowej imprezie, kulturalnie rozchodzimy się do domów przed 24,bo rano pobudka. Jak już jesteśmy przy piwach. Co to jest dla dwudziestolatka 14 piw przy wieczornej wspinaczce bez zabezpieczenia na osiedlowy wieżowiec ?? A dla osiemdziesięciolatka ?? Jeszcze dziś leczę kaca po urodzinach znajomego, które były 20 lutego.

Możecie w tym miejscu powiedzieć, że to tylko ciało. Każdemu prędzej czy później skończy się w nim paliwo, skóra będzie przypominała mopa Pani sprzątaczki w Tesco z 10 letnim stażem, a refleks i zwinność geparda przyrówna się do tego geparda tyle że z dwoma nogami naćpanego środkiem usypiającym dla słoni.

Lecz z tym jest jeszcze gorzej bo ciało to jedno. A co jeśli zaczyna tak działać wasz mózg??

Od zawsze moją pasją były samochody. Każdą wolą chwilę spędzałem oddając się temu hobby. Jako młody gnojek chodziło się do automobil klubu by tam móc pościągać się gokartami lub poprzebywać wśród mechaników aby się od nich nauczyć jak to wszystko działa. Z każdym następnym rokiem to się jeszcze bardziej pogłębiało. Aż nastał dzień 16 urodzin, by od samego rana stać jak dziadek w kolejce za octem, przed szkołą nauki jazdy. A dzień kiedy otrzymało się prawo jazdy był najpiękniejszym dniem mojego życia. Potem nastał czas by zapracować na swój pierwszy samochód. Sprzątało się podwórka, wynosiło śmieci sąsiadom. A zimą Moją najlepszą przyjaciółką była łopata do odśnieżania. Czasem miałem już wrażenie, że chodzę z nią do szkoły by nie przegapić ani jednej złotówki. Jak dziś pamiętam ten dzień kiedy kupiłem swój pierwszy samochód. Był to Peugeot 205 GTI. Byłem w nim zakochany. Widząc w telewizji jak jego odpowiednik rajdowy demolował przeciwników, jazda moim przypominała nirwanę. Orgazm jaki mogła dostarczyć w tamtych czasach Cindy Crawford był niczym w porównaniu do zawracania na ręcznym pod blokiem lub szaleńcza jada po odcinkach specjalnych zaraz po zakończonych rajdach zawodowców. To było coś cudownego… Niczym picie tequili z pępka ratowniczki z słonecznego patrolu.

To wspomnienie skusiło mnie by odświeżyć tamto uczucie i znów poczuć się jak osiemnastolatek.

Po przejrzeniu całego internetu, znalazłem takiego Peugeota zupełnie jak z moich lat młodości. Patrząc na cenę tego modelu długo się nie zastanawiałem i pojechałem jak Prot z K-Pax`a na promieniu światła. Gdy dotarłem na miejsce mym oczom ukazał się On. Ależ był piękny, dokładnie taki jak go zapamiętałem. Lecz gdy podszedłem do niego zapytałem się właściciela dlaczego prał go na programie gotowanie ?? Bo coś jakby się skurczył od czasu kiedy go ostatni raz widziałem. W środku też jakoś mniej miejsca. Fotele ???? Mógłbym przysiąść, że właściciel zabrał jakiś stary drewniany taboret i obił go wykładziną z azbestu. Ale to nic … musiałem się nim przejechać. Udać się na jazdę próbną by poczuć to coś we krwi. Ten zapomniany smak młodości. I z wielką przykrością muszę przyznać, że poczułem się jak bym natknął się na pierwszą dziewczynę. Tyle, że grubsza o jakieś 80 kilo – z czwórką dzieci i mężem chodzącym po galerii z piwem marki „piwo w ręku”. Na miłość boską!! Jak mogłem być w czymś takim kiedyś tak bardzo zakochany ??

Naprawdę – wtedy mój Peugeot, jak dla mnie konkurował z takimi samochodami jak Ferrari, BMW M5 czy samo Lamborghini. I nie było nic naprawdę nic co mogło by się z nim równać. No cóż upłynęło zaledwie 14 lat i wszystko od tamtego czasu się pozmieniało. Komfort jazdy był porównywalny z słuchaniem Vadera z boom box`a w czasie niedzielnej mszy. Koła miałem wrażenie, że są wykonane techniką taką jak robiono je w średniowieczu dla wozów szlachty. Jakby tego mało, przy prędkości 100 km/h miałem wrażenie, że w samochodzie na tylnej kanapie istnieje tajemne przejście do huty gdzie właśnie wykuwają wrota do piekieł. Takiego szumu, pisków, trzeszczenia i przeciągów nie było nawet w szałasie podczas tornado. A wykończenie ?? hmmmm deska wystrugana przez Gepetto. Boczki drzwi wyglądały niczym zasłony z babcinej kuchni. I wtedy zdałem sobie sprawę jak tęsknię do swojego paroletniego Forda który jest cichy, wygodny, w upalne dni chłodny i przede wszystkim – bezpieczny.

Uświadomiłem sobie, że nie potrzebuje już zawrotnej prędkości – tylko fotela z masażem, automatycznej skrzyni biegów i komfortu takiego jaki może mi dać tylko Mercedes. Samochód dla tetryków. Jeśli zaczynają podobać Ci się te samochody znaczy, że starość stoi tuż za rogiem i czas zacząć jej uciekać

Brzęczyszczykiewicz

20.03.2015